Codziennie bieżące informacje z rynku. Nowe produkty strukturyzowane,
ciekawostki i raporty. Trzymamy rękę na pulsie.
 
Wyświetl wersję do wydruku tej strony. 17.11.2011, 16:31

Trend Navigator znów bez zysku

Trend Navigator II

W ubiegłym tygodniu zakończyła się druga edycja produktu Citi Handlowego pod nazwą Trend Navigator II. Była to 3-letnia inwestycja powiązana z notowaniami koszyka indeksów, funduszy i stopy procentowej. Podobnie jak w przypadku Trend Navigatora I klienci otrzymali zwrot kapitału.

Na zysk klientów pracował koszyk sześciu wybranych klas aktywów: rynek pieniężny, obligacje, akcje, surowce naturalne, rynek nieruchomości i fundusze hedgingowe. Przez czas trwania inwestycji w półrocznych odstępach dokonano sześciu odczytów stopy zwrotu z koszyka, do których z odpowiednimi wagami zaliczane były cztery najlepsze wyniki.

REKLAMA GOOGLE

Możliwą do osiągnięcia premią była średnia arytmetyczna odczytów przemnożona przez współczynnik partycypacji (76 proc.). W połączeniu nieograniczoną maksymalną stopą zwrotu i brakiem podatku od zysków kapitałowych oferta Citi Handlowego zapowiadała się interesująco. Niestety obserwacje indeksu nie były pozytywne, więc inwestorzy muszą zadowolić się gwarantowaną 100 proc. ochroną kapitału.

źródło: Structus.pl

Podziel się na:

Twoim zdaniem

 
 

Pozwolę sobie krótko skomentować ten produkt, poniewaz sam zainwestowałem sporo swoich oszczędności w drugą subskrypcję Trend Navigator. Otóz pracownik Citi Handlowego nie informując mnie o niekorzystnych stopach zwrotu z pierwszej subskrypcji, wprowadził mnie w błąd, doprowadzając do niewłaściwej decyzji dotyczącej alokacji moich zasobów pieniężnych. W ten sposób Bank nadszarpnął swoją reputację, a jednocześnie podważył zaufanie klientów. Uważam, że świadomy, a w efekcie również zadowolony klient w dłuższej perspektywie stanie się lepszym źródłem dochodu, aniżeli rozgoryczony i ostatecznie nieufny, jednorazowo wykorzystany przez dystrybutora produktów finansowych,w tym przypadku przez CITI Handlowego. Czyżby Citi Handlowy znalazł świetny sposób na zwiększanie zysków (dodajmy "złych" zysków) kosztem klienta?

 

Pozwolę sobie skomentować powyższy komentarz i stanąć w obronie banku. Nie chcę oceniać jakości samego produktu. Wyniki pokazały, że nie był dobry, ale to wiemy dopiero teraz.
W momencie, gdy decydował się Pan na inwestycję (a była to przecież świadoma i autonomiczna decyzja jak mniemam) wynik pierwszej edycji nie był jeszcze znany. Pierwsza subskrypcja została zamknięta niedługo przed rozpoczęciem drugiej subskrypcji (czyli 3 lata temu) a wynik poznaliśmy dopiero w tym roku. Bank nie mógł poinformować Pana o złym wyniku pierwszej edycji, gdyż nie ma możliwości patrzenia w przyszłość. W tamtym momencie nie mógł wiedzieć, że produkt zakończy się tak a nie inaczej.

 

Witam,
Pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z Pańskim zdaniem na temat Banku. Jeśli była to druga edycja, to Bank posiadał informację na temat półrocznych odczytów stóp zwrotu z pierwszej edycji i mógł poinformować klienta o niekorzystnych wynikach. Po półrocznym okresie trwania II edycji Trend Navigator poinformowano mnie, że stopa zwrotu wyniosła minus 9%. Pocieszono mnie również,że inwestorzy, którzy przystąpili do tej inwestycji później, stopa zwrotu wynosiła minus 14%. Ta sytuacja pasuje do opinii Pana dr.Janusza Sosnowskiego, który wypowiedział się o tym produkcie w ten sposób, cyt. "Mnie osobiście ten produkt nie przekonuje od strony koncepcji inwestycyjnej. Głównie z uwagi na wskazane powyżej relatywnie duże ryzyko kumulacji strat, na jakie mogą być narażeni stosujący taką strategię w niestabilnych warunkach rynkowych, jakich można oczekiwać w najbliższych latach". Proszę mi nie sugerować, że moja decyzja w sprawie inwestycji była świadoma (taka oczywiście powinna być). Gdybym zamierzał zainwestować moje spore oszczędności w produkt strukturyzowany, to idąc do Banku zdobyłbym wiedzę na ten temat i wiedziałbym o co pytać.Dlatego, nieważne są w tym momencie okoliczności przystąpienia do tej inwestycji, natomiast na pewno moja decyzja odnośnie tej inwestycji nie była świadoma, ponieważ o tych produktach nic nie wiedziałem, a od pracownika Banku uzyskałem niewiele informacji na ten temat (podczas prezentacji tego produktu przekazano mi raczej te pozytywne aspekty tej inwestycji). Nie wspomniano mi również o historycznych wynikach produktów strukturyzowanych, które już od 2000r. funkcjonowały na polskim rynku, według których w połowie przypadków zarabiały mniej niż 1%. Posiadając taką informację z pewnością nie zaryzykowałbym zainwestowaniem sporych oszczędności w ten rodzaj inwestycji. Dopiero po podpisaniu deklaracji zacząłem zbierać informacje na ten temat i trafiłem na opinię Pana Janusza Sosnowskiego (przekonał mnie ten fragment "duże ryzyko kumulacji strat"). Wycofać się z tej inwestycji już nie mogłem, ponieważ "postraszono" mnie prowizją w wysokości 10 tys. złotych. Gdybym trafił na tę opinię przed podpisaniem deklaracji,na pewno bym się na tę inwestycję nie zdecydował.
Problem jednak tkwi w tym, że wszystkie istotne informacje na temat inwestycji (np. ryzyka dot. niepewności potencjalnych zysków, możliwość wcześniejszego wyjścia z inwestycji i koszty z tym związane, dostępność bieżących wyników inwestycyjnych struktury i indeksów, od których zależy zysk itp) nie są uczciwie i rzetelnie klientom przedstawiane.
Pozdrawiam Ryszard

 

Szanowny Panie,
nie będę już pisał, że staję w obronie Banku, gdyż mogę zostać posądzony o stronniczość a staram się być obiektywny względem całości rynku. Nie mogę jednak poprzestać na Pańskim komentarzu, który jest krzywdzący dla całości rynku.

Dla ustalenia uwagi podam okresy subskrypcji pierwszej i drugiej edycji:
1)03.09.2008 – 30.09.2008;
2)02.10.2008 – 31.10.2008.

Proszę mi w związku z tym wytłumaczyć w jaki sposób bank mógł Pana poinformować o wyniku pierwszego półrocznego odczytu I edycji, skoro w momencie składania przez Pana zapisu na II edycję minął maksymalnie miesiąc od zamknięcia zapisów na pierwszą edycję? Bank nie ma szklanej kuli, która pozwala mu patrzeć w przyszłość i informować o tym, co się dopiero zdarzy za kilka miesięcy.

Prawdę mówiąc irytują mnie sytuacje, w których niezadowolony klient obwinia za wszystko bank. Czy musiał Pan składać zapis? Nie, nie musiał Pan. Jeśli nie przeanalizował Pan dokładnie produktu przed złożeniem zapisu, to może mieć Pan żal tylko i wyłącznie do siebie. Na rynku mamy lepsze i gorsze produkty strukturyzowane. Podobnie jest z funduszami, akcjami jak i wszystkimi innymi instrumentami finansowymi. Średnie nie są może powalające, ale proszę sobie policzyć, ile by był Pan do tyłu, gdyby w analogicznym okresie zainwestował Pan w fundusz akcyjny. Przypomnę tu od razu znany fakt, że spadek o 50% i potem wzrost o 50% nie dają razem 100%, a jedynie 75% wyjściowego kapitału.

I struktura ma właśnie przy sprzyjających warunkach generować zyski a przy niesprzyjających chronić kapitał.

A teraz podstawowe pytanie. Czemu zdecydował się Pan na produkt, o którym niewiele Pan wiedział?

 

Witam,
Szanowny Panie, nie będę się wypowiadał na temat Pana stronniczości. Jednak zastanawia mnie fakt, że z takim uporem broni Pan Banku, który w mojej ocenie zataił pewne informacje, a wyeksponował te, które mogły mnie nakłonić do zapisu na „Trend Nawigator”. Natomiast Bank nie musi mieć szklanej kuli, żeby poinformować klienta o historycznych wynikach tej niechlubnej tych inwestycji, jakimi są produkty strukturyzowane. Na etapie oferowania produktów strukturyzowanych klientom istotne jest, aby instytucja finansowa zaprezentowała produkt strukturyzowany w sposób rzetelny i dokładny.
Już Panu wcześniej wspominałem, że nie musiałem składać zapisu, więc Pana pytania ( „Czy musiał Pan składać zapis? Nie, nie musiał Pan. Jeśli nie przeanalizował Pan dokładnie produktu przed złożeniem zapisu, to może mieć Pan żal tylko i wyłącznie do siebie”) są nie na miejscu. Zgadzam się z Panem, że naiwny klient zawsze jest winien, ponieważ nie powinien wierzyć pracownikom Banku, powinien być nieufny, czujny i we wszystkim doszukiwać się tzw. „pułapek”. Nie udałem się do Banku z zamiarem zainwestowania swoich oszczędności w produkty inwestycyjne, a konkretnie w strukturyzowane. Miałem dosyć nieefektywnych inwestycji i chciałem zdeponować swoje środki na lokacie bankowej. Ale w obecnej sytuacji w wielu bankach oferuje się transakcje wiązane, tj. wyższe oprocentowanie na lokacie i inwestowanie w produkty strukturyzowane. Mój przypadek był podobny i skoro pracownik Citi Handlowy tak korzystnie przedstawił mi produkt „Trend Nawigator” uznałem, że mogę zaufać swojemu Bankowi. Uznałem wówczas, że Bank o tej renomie powinien z należytą starannością dobrać do swojej oferty produkty inwestycyjne, które klientowi powinny przynosić chociaż minimalny zysk na poziomie oprocentowania zwykłej lokaty bankowej. Oferując mi ten produkt pracownik Bank jakoś zapomniał mnie poinformować, ze inwestycja nie zapewnia mi żadnego zysku. Klient powinien mieć świadomość wszystkich rodzajów ryzyk wynikających z zakupu takich produktów, a utrata potencjalnych zysków przy wysokim kapitale jest również dużym ryzykiem. Bez sensu jest podawanie mi, ile bym stracił inwestując w fundusz akcyjny? Posiadam sporo akcji i wiem z czym to ryzyko się wiąże?
Zgodzę się z Panem, że „na rynku mamy lepsze i gorsze produkty strukturyzowane”, ale pomimo, że wiele tych inwestycji jest nieudanych i nie gwarantują żadnej premii, banki nadal
proponują klientom te produkty. Posłużę się przykładem. Miesiąc temu postanowiłem założyć lokatę bankową w innym banku na dość korzystnych warunkach (z pewnych względów pominę nazwę banku). Pracownik banku już na wstępie zaproponował mi zainwestowanie połowy środków na lokacie, a połowę w produkt strukturyzowany. Mając już przykre doświadczenie i jako taką wiedzę zadałem pytanie, czy inwestycja gwarantuje mi jakikolwiek zysk? Uzyskałem odpowiedź negatywną, więc dyskusja szybko się zakończyła i wszystkie środki trafiły na lokatę bankową. A ilu klientów jednak nie mając żadnej wiedzy, ufa bankowi i inwestuje swoje wszystkie oszczędności życia na długi okres i nie otrzymuje żadnej premii?
Zawsze można zadać podstawowe pytanie:
Czemu zdecydowali się na taki produkt, o którym niewiele wiedzieli? Można zadać też drugie pytanie: dlaczego banki jako doświadczone i wyspecjalizowane instytucje finansowe oferują klientom produkty inwestycyjne źle skonstruowane, a co za tym idzie ryzykowne?
Najważniejsze jest jednak to, by instytucje finansowe dojrzały do tego, by wykorzystać wszystkie dostępne możliwości z pożytkiem dla inwestorów.

 

Panie Ryszardzie. Bardzo proszę nie zarzucać nam stronniczości, bo bardzo mocno godzi ona w naszą dziennikarską rzetelność. Proponuję skupić się na faktach, datach i liczbach.

Na drugi "Trend Nawigator" zapisywał się Pan w październiku 2008 r., wtedy pracownik banku nie mógł znać wyników pierwszej subskrypcji, bo ona dopiero została uruchomiona! Niestety, pracownicy banków nie potrafią przewidywać przyszłości.

A jeśli chodzi o wyniki historycznę to proszę pozwolić mi oprzeć się na jednym przykładzie, ciekaw jestem jak Pan go widzi. Najlepszą strukturą 2011 r. był Szybki Kurs na Zysk (1) z oferty Noble Banku. Dał zarobić 60% w dwa lata, a dodatkowo zysk był zwolniony z podatku Belki. Czy wg Pana to dobry wynik? Czy zakategoryzowałby go Pan jako "niechlubny"? To co Pan powie na fakt, że już Szybki Kurs na Zysk II (4) i (5) zakończyły się stratą 20%? Czary-mary? Nie, po prostu nie istnieją doskonałe recepty na zysk i coś co sprawdziło się w okresie X nie musi być dobre w okresie Y. W każdej inwestycji ważny jest bowiem tzw. timing, czyli trafienie w odpowiedni czas. Jak inwestuje Pan w fundusze to może Pan zarobić 100% w rok, ale może Pan stracić 50% w rok - wszystko zależy od tego, co dzieje się na rynkach. Podobnie jest w produktach strukturyzowanych - one nie są oderwane od sytuacji gospodarczej/rynkowej. Fakt, że SKnZ był jednocześnie najlepszą i najgorszą strukturą 2011 r. świadczy tylko o tym, że raz można zarobić, a raz nie.

Podobnie z Trend Nawigatorem. Nie brakuje okresów w których strategia ta przynosiła bardzo dobre wyniki. Akurat tym razem było gorzej, ale dzięki ochronie kapitału odzyskał Pan zainwestowany kapitał.

Nie znam Pana sytuacji, nie wiem jak wyglądała decyzja o inwestycji w ten produkt, ale na pewno nie obyło się bez podpisania OWU, w którym dokładnie wszystko jest napisane (także to, jak wyliczany będzie zysk). Jeśli klient nie rozumie tego co podpisuje, powinien powstrzymać się od inwestycji w dany produkt, tak samo jest przy podpisywaniu wszelkich innych dokumentów czy umów (zakupu mieszkania, kredytowej, ubezpieczeniowej itd).

Zarzuca Pan pracownikowi banku, że nie poinformował Pana o rynkowych wynikach struktur. Akurat Citi należy do banków, które przygotowują najlepsze struktury, ich wyniki zwykle znajdują się w czołówkach rankingów najzyskowniejszych produktów. Szczerze mówiąc w 2008 r. nikt jeszcze nie znał wyników całego rynku, bo nikt takich analiz nie przeprowadzał. Dopiero od 2009 r. opracowywane są tego typu raporty, więc ów pracownik nie mógł nawet posiadać tego typu wiedzy, której Pan od niego wymaga.

Apeluję do Pana o zrozumienie faktów i zaprzestanie zarzucania nam stronniczości. Nie mamy interesu w tym, by bronić pracowników Citi, staramy się jedynie uświadomić Panu kilka rzeczy skoro rozpoczął Pan tę dyskusję. Rozumiemy Pana rozczarowanie, jeśli pracownik banku okłamał Pana przy podpisywaniu umowy to zachęcamy do kontaktu z bankiem.

pozdrawiam

 

Szanowny Panie,
Wprawdzie nie zamierzałem już odpowiadać na Pana kolejne komentarze, ale postanowiłem jednak wyjaśnić jeszcze parę spraw. Nie zarzuciłem Panu stronniczości, nadmieniłem tylko, że nie będę się wypowiadał na ten temat, a to jest istotna różnica. Przyznam szczerze, że jestem zaskoczony tym, że nie zna Pan szczegółów dotyczących sposobu prezentacji klientom przez pracowników banku produktów strukturyzowanych, a z góry Pan zakłada, że cała wina leży po stronie klienta. Zarzuca Pan, że klient nie potrafi zrozumieć tego co podpisuje, że skoro nic nie wiedział o inwestycji nie powinien decydować się na zapis itp.
Nawet nie wie Pan, jakie znaczenie na decyzję klienta mają informacje przekazane przez pracownika banku podczas prezentacji produktu, chyba, że klient jest bardzo nieufny, podejrzliwy i doszukuje się we wszystkim tzw. pułapek, wówczas czyta po parę razy dołączone do umowy dokumenty, chociaż i tak nie doczyta wszystkiego istotnego.
W komunikacji z klientem działa magiczne określenie „gwarancja kapitału”, które zapewnia poczucie bezpieczeństwa prawie jak w przypadku lokat, a jednocześnie skomplikowane indeksy giełdowe dają wrażenie gry na światowych rynkach finansowych.

Spotkałem się również z bardzo ciekawą opinią, że produkt inwestycyjny jest raczej sprzedawany, a nie kupowany. Oznacza to, iż sprzedawca inicjuje myślenie klienta o potrzebie posiadania danego rozwiązania. Zdarza się nawet, że klient wychodzi z produktem, o którym nigdy wcześniej nie słyszał. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że większość klientów nie ma możliwości zapoznania się z rzetelnymi porównaniami produktów inwestycyjnych przed wizytą w banku. Istotne informacje na temat tych produktów mogą być trudno dostępne, a ponadto pisane fachowym, niełatwym do zrozumienia językiem. Zazwyczaj występuje dysproporcja wiedzy pomiędzy klientem i sprzedawcą produktu inwestycyjnego. Większość osób bez wykształcenia finansowego ma trudności z wyborem konkretnej inwestycji (w moim przypadku zaproponowano mi tylko jeden produkt). W efekcie, przy wyborze produktu inwestycyjnego kierujemy się tym, co zarekomenduje nam sprzedawca. Oczekujemy od niego porady i polegamy na przekazywanych nam informacjach. To jak bardzo zaufamy sprzedawcy i jego wiedzy, może wpłynąć na naszą racjonalną ocenę oferowanego produktu.

Ta opinia mówi sama za siebie, w jakich sytuacjach często znajdują się klienci.

W poprzednim komentarzu, rzeczywiście nie nadmieniłem, że szukając w necie opinii na temat „Trend Nawigator” trafiłem na informację, iż pierwsza edycja tej inwestycji zaczęła się w maju 2008r. Wówczas nie wiedziałem, że moja edycja jest drugą, ponieważ w żadnych dokumentach nie oznaczono jej cyferką "II". Dlatego, po pierwszym bardzo niekorzystnym odczycie (minus 9%) uznałem, że produkt ten musiał być „obciążony” ryzykiem skumulowanych strat. Oczywiście zwróciłem się Banku o wyjaśnienie mi tej sprawy, ale do dnia dzisiejszego nie udzielono mi odpowiedzi.
Zgadzam się z Panem, że pracownicy banków nie potrafią przewidywać przyszłości, ale mogą starać się zminimalizować ryzyko dla klienta. Chociażby w taki sposób (oczywiście w przypadku „Trend Nawigator”), aby z drugą edycją wstrzymać się do pierwszego odczytu stóp zwrotu, aby sprawdzić jak zachowuje się ten produkt w konkretnych warunkach rynkowych. Gdyby Bank przyjął taką taktykę, wówczas nie uruchomiłby drugiej i trzeciej (?)edycji i nie naraziłby na przykre doświadczenia kolejnych klientów. Poza tym, aby przetestować dany produkt można przyjąć krótszy okres inwestycji, np.1 rok lub najwyżej 2 lata.
Tylko niestety dłuższy okres inwestycji wpływa na zdecydowanie wyższą dochodowość dla Banku.
Nie uważam i nie użyłem słowa, że pracownik Banku mnie oszukał. Nie rozumiem dlaczego dopuszcza się Pan nadinterpretacji moich wypowiedzi? W moich komentarzach świadomie piszę o tym, że informacje na temat „Trend Nawigator” były przekazane mi w sposób nierzetelny i niepełny. Natomiast, mówiąc o wynikach historycznych produktów strukturyzowanych miałem na myśli ogólną sytuację na rynku tych produktów i ich wyników, a nie konkretnych inwestycji w Citi Handlowy. Spółka Analizy Online opublikowała w sierpniu 2008r. wyniki produktów strukturyzowanych na polskim rynku.
A tak już na marginesie: pewne dokumenty i informacje zamieszczane w Internecie na temat inwestycji „Trend Nawigator” również mogły wprowadzać klientów w błąd. Do niedawna funkcjonował w Internecie formularz informacyjno-promocyjny, w którym podano zadowolenie klientów z tej inwestycji na 6 maksymalnych punktów (posiadam kopię tego dokumentu).
Z kolei na kilku portalach finansowych podawane są informacje, że według szacunków banku, zysk z inwestycji wyniesie 15-17 proc. w skali roku.
Jeśli uważa Pan, że moje komentarze są zagrożeniem dla rynku (tak Pan to określił), a konkretnie dla produktów strukturyzowanych, to proszę o usunięcie moich komentarzy.
Osobiście uważam, że takie opinie, że strony przykro doświadczonych klientów mogą stanowić jakieś wskazówki dla tych, którzy zamierzają w te produkty inwestować
Życzę Panu wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Ryszard