Structus.pl używa cookies. Używając witryny Structus.pl akceptujesz ciasteczka.
Rozkładamy struktury na czynniki pierwsze. Dzięki współpracy z najlepszymi
specjalistami rynkowymi żadna struktura nie jest nam straszna.
 
Wyświetl wersję do wydruku tej strony. 05.05.2011, 16:00

Poradnik Structus.pl: Pareto - wyjaśniamy wątpliwości

Pareto - puzzle (zdjęcie: D. Sharon Pruitt)

Pareto, Libra, Lucro, db Inwestuj w Przyszłość, Kareta, Pareto Millenium, Strategia 80/20 to tylko niektóre nazwy długoterminowych produktów inwestycyjnych z regularną składką i ochroną kapitału. Swoim klientom sprzedawały je już m.in. Alior Bank, Bank DnB Nord, Deutsche Bank PBC, Expander, Getin Bank, Gold Finance, Noble Bank i Open Finance. Są to jedne z najbardziej skomplikowanych produktów finansowych obecnych na naszym rynku, narosło wokół nich wiele kontrowersji i niejasności, które postanowiliśmy wyjaśnić.

 

SPIS TREŚCI
1) Jak działają produkty typu Pareto?
2) Forma inwestycji - polisa ubezpieczeniowa
3) Uwaga na czas trwania
4) Koszty, czyli... ile mogę stracić?
5) Indeksy syntetyczne - kontrowersyjny wybór
6) Wartość rachunku w trakcie trwania produktu
7) Podsumowanie, czyli fakty i mity oraz wady i zalety

 

O Pareto już kiedyś na Structus.pl pisaliśmy, przy okazji pojawienia się tego typu rozwiązań w Polsce (KLIK: Pierwsza struktura z regularną składką). Okazuje się jednak, że to za mało. Na redakcyjną skrzynkę otrzymujemy sporo maili z pytaniami dotyczącymi tych produktów, a na wielu blogach i forach pojawiło się sporo wpisów na ten temat.

Zasada Pareto (Zasada 80/20) ma już ponad 100 lat - pod koniec XIX wieku pierwszy raz użył jej włoski ekonomista Vilfredo Pareto, który stwierdził, że 80 proc. majątku Włoch jest w posiadaniu 20 proc. mieszkańców kraju. Potem pojawiała się ona wielokrotnie, ostatnio w Polsce zyskała popularność za sprawą instytucji finansowych, które na potęgę oferują produkty inwestycyjne, w których na początku klient wpłaca 20 proc., a resztę przekazuje w miesięcznych ratach - mamy tu połączenie programu regularnego inwestowania z ochroną kapitału, przy czym zysk klienta naliczany będzie od całości, a nie tylko od wpłaconych na starcie 20 procent.

Jak działają produkty typu Pareto

Podstawowa zasada działania struktur ze składką regularną jest stosunkowo prosta. Na początku inwestycji trzeba wpłacić 20 proc., a resztę uiszcza się przez 10 lub 15 lat co miesiąc - tak jak regularną składkę przy zwykłym „regularze”. Kluczowe jest, że na zysk od samego początku pracuje całość kapitału (pomniejszona o opłaty administracyjne, zwane czasami opłatami za zarządzanie), czyli tak zwana składka zainwestowana. Ta kwota stanowi jednocześnie chroniony kapitał - na koniec klient otrzyma co najmniej składkę zainwestowaną. Zasadę działania zaprezentowano na poniższej ilustracji.

Wykres 1: Schemat działania Pareto
Structus.pl - Schemat działania Pareto
Źródło: Materiały Getin Banku

Minimalna kwota pierwszej składki (pierwszych 20 proc.) różni się w zależności od dystrybutora i wynosi od 2250 do 4500 złotych. Kwoty tej klient nie może ustalać dowolnie, składka inicjująca zawsze musi być wielokrotnością kwoty 2250 złotych. W zależności od wybranej przez inwestora składki inicjującej wyliczana jest składka regularna. Dla 4500 zł i przy opłacie administracyjnej równej 1,92 proc. (więcej o kosztach poniżej) składka regularna wynosi 136 złotych.

Jak to możliwe, by ubezpieczyciel dawał kredyt inwestycyjny i inwestował za klientów pięć  razy więcej środków niż wpłacono? Z odpowiedzią na to pytanie przychodzi inżyniera finansowa. Otóż zysk od pięciokrotności początkowej wpłaty możliwy jest dzięki opcji kupna na indeks, która opiewa na składkę zainwestowaną. Opcja to finansowy instrument pochodny o niesymetrycznym profilu wypłaty, który daje jej posiadaczowi (nabywcy) prawo do nabycia danego dobra po z góry określonej cenie. Opcja pozwala na czerpanie zysku od całości kapitału, podobnie jak ma to miejsce w produktach strukturyzowanych, których opcje są nieodzownym elementem. Nie ma zatem żadnych wątpliwości, że od pierwszego dnia inwestycji w Pareto pracuje kapitał, którego klient jeszcze nie wpłacił. Dzieje się tak właśnie dzięki temu, że za składkę inicjującą kupuje się dziesięcio- lub piętnastoletnią opcję na indeks. Choć sformułowanie „pracuje kapitał, którego klient jeszcze nie wpłacił” jest uproszczeniem, najlepiej oddaje efekt ekonomiczny dla posiadacza produktu. Uproszczeniem choćby z uwagi na to, że nikt nie wykłada tego kapitału za klienta. Oddaje efekt, gdyż mimo całej złożoności tematu wyceny opcji, nie popełnimy wielkiego błędu upraszczając, że wartość opcji rośnie o zysk z inwestycji liczony względem nominału opcji (w przypadku Pareto: składki zainwestowanej).

REKLAMA GOOGLE

Drugim komponentem produktów bazujących na zasadzie Pareto są wpłaty regularne. Ich zadaniem jest zbudowanie w trakcie trwania produktu chronionego (gwarantowanego) kapitału. To oczywiście możliwe dzięki magii procentu składanego, o którym Albert Einstein powiedział, iż to największy wynalazek ludzkości. 

Składka regularna jest tak wyliczona, by na zakończenie okresu inwestycji i uwzględnieniu narosłych odsetek dać składkę zainwestowaną. Wszystko co klient zarobi na opcji jest natomiast jego zyskiem.

Forma inwestycji - polisa ubezpieczeniowa

Każdy z produktów, Pareto, Libra, Lucro, db Inwestuj w Przyszłość, Kareta, Pareto Millennium, Strategia 80/20, oferowany był w formie grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Podobnie jak w przypadku dostępnych na polskim rynku produktów strukturyzowanych suma ubezpieczenia z tytułu zgonu ma charakter symboliczny - jest to typowe ubezpieczenie inwestycyjne. Z tego też powodu, w myśl obowiązujących w Polsce rozwiązań prawnych, od zysku zapłacić trzeba będzie 19-proc. podatek dochodowy zwany popularnie podatkiem Belki.

Zaletą opakowania inwestycji w ubezpieczenie jest za to fakt, że suma ubezpieczenia nie należy do spadku po i tym samym nie jest objęta podatkiem od spadków. Warto także zwrócić uwagę, iż świadczenia z tytułu ubezpieczeń osobowych oraz odszkodowania z ubezpieczeń majątkowych nie podlegają egzekucji sądowej.

Uwaga na czas trwania

Produkty typu Pareto to oferta tylko dla osób gotowych ulokować pieniądze na wiele lat. Podobnie jak w innych programach regularnego oszczędzania nie warto wychodzić z inwestycji przed zakończeniem ochrony ubezpieczeniowej z uwagi na związane z tym opłaty. Na przykład w ciągu trzech pierwszych lat rezygnacja z produktu oznacza stratę wszystkich wpłaconych pieniędzy – zarówno składki inicjującej jak i kolejnych miesięcznych wpłat.

Niezwykle istotne jest jeszcze to, że opóźnienia w przelewaniu składek mogą spowodować szybkie zerwanie umowy i utratę sporej części kapitału. Brak wpłaty w terminie oraz reakcji na monit od ubezpieczyciela i można się pożegnać ze swoimi pieniędzmi. Nie istnieje możliwość unieważnienia zerwania umowy, gdyż zasady co do funkcjonowania tej oferty ustalono bardzo restrykcyjne, ze względu na specyficzny charakter produktu i złożoność instrumentów finansowych stojących za nim.

Koszty, czyli... ile mogę stracić?

Pytanie stawiane przez Kubę Goldberga w kabarecie Dudek powinno w każdym momencie przyświecać wszystkim inwestorom. W programach bazujących na zasadzie Pareto istnieje jedna prosta opłata pobierana przez ubezpieczyciela - opłata administracyjna (w niektórych przypadkach nazywana opłatą za zarządzanie). Uwaga jednak: jest ona naliczana od składki zainwestowanej (czyli pełnej kwoty inwestycji), lecz pobierana każdego miesiąca od składki regularnej. Opłata ta w różnych edycjach i wariantach tych rozwiązań zmieniała się od 0,96 do 1,92 procent. Oznacza to, że w skrajnym przypadku przez 15 lat prowizja może wynieść maksymalnie 28,8 proc. składki zainwestowanej.

W standardowych programach regularnego oszczędzania (Aegon, Axa, ING, PZU czy Skandia) opłata naliczana jest każdego dnia od wartości polisy i płacona miesięcznie poprzez umorzenie jednostek. W omawianym produkcie nie ma takiej możliwości, więc opłata naliczana jest od składki zainwestowanej, a pobierana od regularnej. Dodatkowo, we wszystkich ubezpieczeniach występuje opłata za ryzyko ubezpieczeniowe, która w tym przypadku wliczona jest w opłatę administracyjną (za zarządzanie). Przykładowo dla składki inicjującej w wysokości 4500 zł i opłaty administracyjnej 1,92 proc. ze składki regularnej 100 zł idzie na program a 36 na opłaty. Warto też dodać, iż w standardowych programach regularnego oszczędzania opłata za zarządzanie waha się w przedziale od 1,5 do nawet 3,2 proc., co w perspektywie 15 lat stanowić może koszty od 22,5 do 58,5 procent. Z tego punktu widzenia produkty paretopodobne należy ocenić jako względnie tanie.

Dodatkowo wiele osób jako dodatkowy koszt wskazuje inflację, czyli utratę wartość pieniądza w czasie. Owszem, nominalna ochrona kapitału to nie to samo co realna. Dotyczy to jednak każdej inwestycji - lokat, funduszy inwestycyjnych, produktów strukturyzowanych itd.

Podsumowując sekcję kosztów warto pokazać proste obliczenia (przy opłacie administracyjnej w wysokości 1,92 proc.):

  • 4500 zł - składka inicjująca (początkowa);

  • 136 zł - składka miesięczna (w tym 36 zł opłaty administracyjnej / za zarządzanie);

  • 28980 zł - łączna kwota wpłacona przez inwestora przez 15 lat;

  • 22500 zł - składka zainwestowana (kwota gwarantowana na koniec inwestycji);

  • 6480 zł - łączna kwota zapłaconych prowizji.

Widać więc, że określenie „składka zainwestowana” jest nieco mylące, bo w rzeczywistości przez 15 lat klient wpłaci więcej niż ta kwota. Składka zainwestowana nie jest równa sumie wpłat klienta. Podobnie jest z ochroną kapitału. W rzeczywistości, w najgorszym wypadku, gdyby indeks spadł, klient odzyska niecałe 78 proc. wpłaconych przez 15 lat pieniędzy. Podobnie jest jednak w produktach strukturyzowanych, których ochrona kapitału nie uwzględnia prowizji za nabycie, a ta czasami może wynosić nawet 5 proc. przy 3-4 letniej inwestycji. Zatem aby klient odzyskał rzeczywiście tyle, ile wpłacił, instrument bazowy musiałby wzrosnąć o ponad 28 proc. w ciągu 15 lat.

REKLAMA GOOGLE

Indeksy syntetyczne - kontrowersyjny wybór

W każdym z programów bazujących na zasadzie Pareto potencjalny zysk inwestora opiera się na indeksie syntetycznym banku BNP Paribas. Były to BNP Paribas New Frontier 8 Europe Excess Return PLN (Bloomberg: BNPINFPE), BNP Paribas Libra Emerging Markets PLN ER (Bloomberg: BNPIFLEP), BNP Paribas Millenium Long Short Commodities 6% PLN ER (Bloomberg: BNPIMCZ6) i BNP Paribas Millenium Master Series 8 PLN ER (Bloomberg: BNPIM8PE). Indeksy syntetyczne to dynamiczne strategie inwestycyjne, które na podstawie modeli matematycznych decydują o doborze aktywów, w zależności od ich wyników. Zgodnie z teorią nagrodzonego Nagrodą Nobla amerykańskiego ekonomisty Harry'ego Markowitza, co miesiąc kupowane są aktywa, które zanotowały najlepszy wynik, a sprzedawane (krótka pozycja) te z najgorszą stopą zwrotu; na dodatek oprócz tego pod uwagę brana jest oczekiwana zmienność oraz wykluczane są aktywa mocno ze sobą skorelowane. Dodatkowo często są ograniczenia co do dopuszczalnej alokacji poszczególnych jego składowych.

W teorii rzecz wygląda bardzo dobrze, wydawać by się mogło, że tak skonstruowana strategia może przynosić tylko dobre wyniki. I tak wyglądają długoterminowe wyniki historyczne indeksów BNP Paribas, trzeba jednak zaznaczyć, że są one efektem symulacji. W rynkowej rzeczywistości indeksy te operują dużo krócej i ich wyniki nie zachwycają. Wystarczy spojrzeć na poniższy wykres.

Wykres 2: Wyniki indeksów BNP Paribas, na których oparte są  produkty typu Pareto (wyniki za ostatni rok)
Wyniki indeksów BNP Paribas, na których oparte są  produkty typu Pareto
Źródło: Bloomberg

Z czego wynika tak słaby performance tych strategii? Trudno jednoznacznie na to odpowiedzieć, ale jednym z najważniejszych czynników jest bez wątpienia wysoka zmienność. Rynki finansowe są mocno rozchwiane wskutek niedawnego kryzysu, a takie okoliczności nie sprzyjają automatycznie zarządzanym strategiom. Nie bez znaczenia są także wydarzenia niefinansowe, takie jak rewolucje afrykańskie, czy problemy fiskalne Grecji i Hiszpanii. Tego jednak w żadnym wypadku nie należy traktować jak wytłumaczenie, bowiem niewykluczone, że w przyszłości zdarzeń takich będzie więcej.

Przeglądając fora internetowe można się natknąć na zarzuty, że wystawca opcji (czyli BNP Paribas) będzie tak zarządzał swoimi indeksami, by wypłacić jak najmniejszy zysk. Wcale nie jest jednak tak, że BNP Paribas zarabia więcej, gdy nie zyskują klienci. Bank inwestycyjny sprzedając opcje zajmuje tzw. krótką pozycję, i aby moc wypłacić zyski nabywcy opcji musi zająć pozycje długą. Różnica między kosztem zajęcia pozycji krótkiej i długiej jest jego zyskiem. Nie ma zatem ani krzty prawdy w stwierdzeniu, że BNP się nie opłaca aby indeks zarobił. Tak naprawdę bank inwestycyjny nie czerpie żadnej korzyści z tego ze indeks spada lub rośnie. Z punktu widzenia marketingowego i PR-owego banki chcą aby ich strategie zarabiały jak najwięcej, co nie powinno dziwić. 

Wartość rachunku w trakcie trwania produktu

Wiele osób rozgoryczonych produktami skonstruowanymi wg zasady Pareto powołuje się na wartość rachunku, która zaraz po starcie jest blisko o połowę niższa od wpłat klienta. Wartość ta może być utożsamiana z wartością aktuarialną w produktach strukturyzowanych, czyli wartością po jakiej klient wycofa się w trakcie trwania produktu. Z punktu widzenia inwestora, który chce dotrzymać produkt strukturyzowany do końca, nie ma ona żadnego znaczenia. I tak też powinno być w przypadku omawianych tu produktów.

Na wartość aktuarialną struktury wpływa rynkowa wartość depozytu i rynkowa wartość opcji. Dodatkowo każdy bank inwestycyjny wystawiając opcje podaje inną cenę jej kupna i inną cenę jej sprzedaży. Wartości te różnią się o tzw. spread. W przypadku Pareto spread ten wynosi według naszych szacunków około 5 procent. Jednak spread w przypadku opcji odwołuje się do środków, na które opiewa opcja czyli w przypadku produktów typu Pareto do składki zainwestowanej. Jeśli wiec, jak szacujemy, spread wynosi tu 5 proc. składki zainwestowanej to przeliczając go na składkę już wpłaconą, która jest pięciokrotnie niższa, wynosi on aż 25 procent. Niestety „mnożnik spreadu” to bardzo nieprzyjemny skutek uboczny lewaru (naliczania zysku od wielokrotności wpłaty).

Wspomniany wyżej spread, zgodnie z powszechnymi regułami rządzącymi rynkami finansowymi, powinien być tak duży tylko na początku trwania produktu, później powinien maleć, co nie pozostanie bez pozytywnego wpływu na wartość rachunku. Dodatkowo, każdego miesiąca rachunek powiększany jest o wpłaty regularne, co powoduje, że przeliczenie spreadu na wartość rachunku z miesiąca na miesiąc jest mniej dotkliwe (w miarę wpłat regularnych maleje ów mnożnik).

Dodatkowo na wartość rachunku wpływają wszystkie czynniki, które wpływają na wartość opcji w czasie czyli m.in. zmienność, stopa wolna od ryzyka, wyniki indeksu czy czas pozostały do końca produktu. Oczywiście, co w strukturach normalne, zaszyte są tam także prowizje firmy ubezpieczeniowej i dystrybutora. Jedno jest pewne: jeśli klient zamierza dotrzymać produkt do końca to wartość rachunku nie powinna mieć dla niego żadnego znaczenia. A warto po raz kolejny przypomnieć, że rezygnacja z programu w pierwszych kilku latach oznacza utratę wszystkich wpłaconych środków.

Kolejnym czynnikiem, który wpływa na wartość rachunku jest wycena gwarancji, czyli wycena instrumentów pochodnych mających zabezpieczyć na koniec trwania programu wypłatę składki zainwestowanej. Wycena ta jest silnie skorelowana z rynkiem stopy procentowej i tym samym, z uwagi na obserwowane w ostatnim czasie wzrosty stóp rynkowych, z pewnością przyczyniła się do wygenerowania części strat na aktualnej wycenie wartości rachunku. Co więcej spread dotyczy także tych instrumentów.

Aby bardziej obrazowo przedstawić naszym czytelnikom wartość rachunku w programach typu Pareto, można porównać go do zakupu nowego samochodu. Zaraz po wyjeździe z salonu auto traci na wartości nawet kilkadziesiąt procent, co nie ma nic wspólnego ze spadkiem użyteczności samochodu, który przez sam wyjazd z salonu nie traci przecież swoich pierwotnych cech.  Co więcej, nikt nie kupuje samochodu w salonie po to, by pozbywać się go po trzech czy sześciu miesiącach, a już na pewno nie liczy na to, że taka transakcja nie obędzie się bez znacznych strat. Reasumując: wartość rachunku powinniśmy traktować tylko jako księgowe ujęci wpłat i wielkość nie mającą wpływu na ostateczny zysk czy ochronę kapitału.

Podsumowanie, czyli fakty i mity oraz wady i zalety

Pareto, Libra, Lucro, db Inwestuj w Przyszłość, Kareta, Pareto Millennium, Strategia 80/20 i inne tego typu programy stają się coraz bardziej popularne. Są obecne na polskim rynku prawie dwa lata i banki nadal je oferują, a gdyby klienci ich nie kupowali Deutsche Bank PBC czy Noble Bank bez wątpienia dawno by z nich zrezygnowały, a do grona dystrybutorów nie dołączyłby w ostatnim czasie choćby Alior Bank.

Atrakcyjność tego typu rozwiązań da się ocenić dopiero za 10-15 lat, zaletami bez wątpienia są naliczanie zysku od pięciokrotności pierwszej wpłaty i ochrona kapitału, ale z drugiej strony klientów odstraszać mogą kontrowersyjne instrumenty bazowe i poziom skomplikowania zasad działania produktów. Mamy nadzieję, że przynajmniej w tej drugiej materii udało nam się rozwiać część wątpliwości.

Fakty i mity o produktach paretopodobnych:

MIT

FAKT

Nie zarobię.

To będzie można ocenić dopiero na koniec okresu trwania produktu. Należy podkreślić, że nikt nie ma interesu w tym, aby aktywa bazowe nie zarabiały.

Straciłem 30-60% przez spadek wartości rachunku.

Mało intuicyjna i irytująca wartość rachunku jest tylko księgowym ujęciem wpłat i nie ma wpływu na ostateczny zysk czy ochronę kapitału.

Nie ma w tym produkcie zysku od składki zainwestowanej, czyli pięciokrotności mojej pierwszej wpłaty.

Jest, dzięki zakupowi instrumentów pochodnych mających zapewnić zysk od składki zainwestowanej.

Oszukano mnie bo giełda rośnie a moja inwestycja nie.

Produkty paretopodobne oparte są na indeksach syntetycznych, które mogą osiągać wyniki odbiegające od oczekiwań w obliczu podwyższonej zmienności na rynku.

 

ZALETY I WADY produktów opartych na zasadzie Pareto:
+ względnie niskie opłaty administracyjne;
+ połączenie cech regularnego oszczędzania z gwarancją kapitału;
+ naliczanie zysku od wielokrotności wpłaconych początkowo środków;

- nieintuicyjna wycena aktualnej wartości zainwestowanych środków;
- słabe wyniki indeksów BNP Paribas w obecnych warunkach rynkowych;
- wysokie opłaty likwidacyjne, obejmujące także składkę inicjującą;
- brak elastyczności w przypadku chwilowego braku możliwości zapłaty składki regularnej.

Marcin Krasoń, Structus.pl

 

 


Analizy i komentarze Structus.pl stanowią tylko i wyłącznie wyraz osobistych poglądów autorów oraz cytowanych ekspertów, a także nie mają charakteru rekomendacji w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r., Nr 206, poz. 1715). Autorzy i cytowani eksperci nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualne decyzje inwestycyjne Czytelników. Pamiętajcie, że inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem!
Podziel się na:

Twoim zdaniem

 
 

Aha, warto jeszcze dodać, że w trackie trwania mamy wycenę tej opcji, która jest mało skorelowana z indeksem, tak działają opcje. Mają datę zapadalności i dopiero wtedy oddają rzeczywisty wynik. To nie inwestycja w fundusz inwestycyjny, którego wyceny mamy na bieżąco i w dowolnym momencie można się z niego wycofać.

Porównanie do kredytu jest jak najbardziej trafne. To taka troszkę inwestycja na kredyt, a opłaty są odsetkami. To, czy warto czy nie to już każdy sam musi zdecydować.

 

Postaram się inaczej ująć temat...

W przypadku wpłaty początkowej w wysokości np. 10tys nabywane są jednostki uczestnictwa w odpowiedniej ilości za CENĘ z DNIA NABYCIA. Jednostki te zapisane są na naszym indywidualnym koncie. Następnie wpłacamy składkę, która dzielona jest na opłatę za zarządzanie oraz na kwotę, za którą nabywane są kolejne jednostki uczestnictwa. Jednostki uczestnictwa dopisywane są do naszego indywidualnego konta. Niestety NIE mamy gwarancji, iż cena nabycia jedostek uczestnictwa za pieniądze z naszej comiesięcznej składki będzie TAKA SAMA przez cały okres umowy. Za każdym razem nabywamy RÓŻNĄ liczbę jednostek uczestnicwa, gdyż RÓŻNA jest CENA NABYCIA jedostki uczestnictwa.

Z regulaminu PARETO nie wynika również, iż nabywane są w chwili uruchomienia produktu OPCJE o wartości 5-ciokrotności naszej pierwszej wpłaty, na czym my byśmy w sposób oczywisty skorzystali, gdyż przez cały okres umowy, płacąc składki NABYWALIBYŚMY prawa do OPCJI/jednostek uczestnicwa/ w TAKIEJ SAMEJ ILOŚCI PRZEZ CAŁY OKRES umowy, a co za tym idzie CAŁY KAPITAŁ PRACOWAŁBY DLA NAS OD PIERWSZEGO DNIA.

Z regulaminu w sposób jednoznaczny wynika, iż w przypadku zakończenia umowy następuje wypłata, z naszego indywidualnego konta, na którą składają się:

JEDNOSTKI UCZESTNICTWA ZAPISANE NA NASZYM INDYWIDUALNYM KONCIE NABYTE ZA: PIERWSZĄ NASZĄ WPŁATĘ oraz ZA KOLEJNE WPŁATY.

CENA WYKUPU JEDNOSTKI UCZESTNICTWA = CENA JEDNOSTKI UCZESTNICTWA z DNIA WYKUPU

Nigdzie w regulaminie nie ma mowy o OPCJACH!

Reasumując... po wnikliwej analizie okazuje się, iż PARETO (i inne podobne produkty) to nic innego jak długoterminowy program oszczędzania z ubezpieczeniem na życie tylko "ładniej ubrany" i z dość niskimi (to cieszy!) jak na taki produkt opłatami za zarządzanie (poniżej 2%). Jednakże widzę ewidentny minus, którym jest to, że w trakcie obowiązywania umowy, w przypadku, gdy mamy nadwyżki finansowe, nie możemy więcej zainwestować w produkt niż wynika to z umowy (ew. nadwyżka z wpłat odkładana będzie na nieoprocentowany rachunek). Nie wspomnę już o elastyczności w kształtowaniu strategii inwestowania jako antidotum na zmiany rynkowe (np. wybór strategii pomiędzy "bezpieczną" a "agresywną").

Tak naprawdę to zarobek pośrednika/ów to:
- comiesięczne koszty za zarządzanie
- różnica w wartości nabywanej każdorazowo/comiesiąc jednostki uczestnictwa do wartości nabytej na początku OPCJI.

... a nam pozostaje liczyć na to, iż "produkt przyrośnie" przez 15 lat conajmniej o 25%... a tak na serio to jest duże prawdopodobieństwo, iż jedostki funduszu inwestycyjnego przyrosną o wiele więcej, gdyż od początku pracuje nasze 20% (przy zysku rocznym rzędu 5% to przyrośnie przez 15 lat ok 100%! oraz przyrastać będą jednostki kupowane za nasze comiesięczne wpłaty i te wpłaty przyrosną nam jakieś 50% kapitału (przy założeniu również 5% zysku w roku) to razem mamy coś ok. 150% kapitału. Po odjęciu kosztów zarządzania (25%) pozostaje nam jakieś 125% co daje nam licząc w prost jakiś zysk na poziomie ok. 8% rocznie (bez uwzględnienia inflacji!). Jeżeli fundusz będzie generował większe zyski to naturalnie nasza rentowność wzrośnie... ale to założenie jest "pisane patykiem po wodzie".

Nie wspomnę już o kosztach jakie ewentualnie poniesiemy przy wycofaniu się z umowy. I tutaj rodzą się pytania:
A co wydarzy się jak władze funduszu zdecydują o zmianie strategii na inną np. w 6 roku obowiązywania umowy?
Regulamin mówi, że jednostki uczestnictwa zostaną przeniesione do innego funduszu "o zbliżonej charakterystyce strategii inwestycyjnej".
Co w przypadku jak nowa strategia nie będzie mi odpowiadała?
Co to znaczy "zbliżona"?
A co w przypadku, gdy właściciel funduszu postanowi zamknąć fundusz i nie przeniesie jednostek uczestnictwa do innego funduszu? TAK - TAKIE JEGO PRAWO!
We wszystkich powyższych przypadkach regulamin nas nie zabezpiecza OD PONIESIENIA KOSZTÓW ZWIĄZANYCH Z WCZEŚNIEJSZYM ZAKOŃCZENIEM UMOWY NIE Z NASZEJ WINY. Ale to historia na inny wątkek... przykładów mógłbym mnożyć wiele :-)

P.S.
Za każdym razem stwierdzam, iż mogę się mylić w swoich rozważaniach i wszelką krytykę przyjmuję z pokorą, przyglądając się nowym rozwiązaniom, wyciągając z nich wnioski i jednocześnie ucząc się. Jednakże w tym przypadku proszę o podanie stosownych argumentów w oparciu o konkretne zapisy wybranego przez Pana regulaminu dowolnego produtktu PARETO/LIBRA.

P.S.2
Co do kredytu, o którym wcześniej pisałem, to proszę wskazać mi Bank, który udzieli pożyczki/kredytu celowego na zakup jednostek uczestnictwa w jakimkolwiek funduszu inwestycyjnym :-)

 

Dodam jeszcze jedno...

Jeżeli na początku zainwestowalibyśmy 50000 zł to przy założeniu, iż cały kapitał pracuje na nas od początku i zysk roczny to 5% po 15 latach mamy ponad 200%! zysku. I wówczas w regulaminie nie byłoby tych wszystkich zapisów mówiących o wycenie "na dany dzień" itp.
Po prostu byłoby zapisane, iż:
- wpłacamy 20%
- inwestowane jest 5-ciokrotność naszej wpłaty
- my spłacamy kapitał przez 15 lat w równych ratach
- i na końcu jest wykup = ilość zakupionych 15 lat wstecz jednostek x cena z dnia wykupu

... to tak nawiasem mówić w temacie "pracującego kapitału"

P.S.
Uf! Aż się zasapałem... :-)

 

Gwarancja pracowania całego kapitału jest zapisana w regulaminie UFK. Paragraf 4, pkt 5:

"Na dzień zakończenia Okresu odpowiedzialności, certyfikaty zapewniają ochronę wartości nominalnej odpowiadającej Składce Zainwestowanej. Na dzień zakończenia Okresu odpowiedzialności wartość certyfikatów zostanie obliczona zgodnie z poniższym wzorem:

wartość nominalna * (1 + Max [0; index_final/index_initial -1])"

Ergo, na koniec inwestycji mamy gwarancję w wysokości składki zainwestowanej, co napisałem w artykule. I mamy 100% udziału we wzroście indeksu.

Jasne, że o opcjach nie ma nic pisane, a czy musi być? Tak samo w "zwykłych" lokatach strukturyzowanych też nikt nie pisze, jakie opcje i za ile kupuje. Dla klienta istotny jest wzór wyliczenia zysku (powyżej), a już banku sprawa, jak zrobi, by wypłacić. Przecież jak zakładasz zwykły depozyt, zwykłą lokatę, to czy w regulaminie/umowie jest zapisane, co dokładnie dzieje się z pieniędzmi? Nie. Czy jak inwestujesz w fundusz inwestycyjny to czy jest DOKŁADNIE zapisane, co TFI zrobi z kasą? Nie. Na tym to przecież polega.

Podobnie zastąpienie indeksu innym. Jak jest struktura oparta na indeksie WIG20 to jasne, że jest zapisane, że w razie likwidacji indeksu zostanie on zastąpiony innym. Tak po prostu jest i nie wyobrażam sobie, dlaczego miałoby być inaczej;)

 

I tak jak mówiłem. Jednostki uczestnictwa są tu tylko formą prawną, dla klienta nie mają tak naprawdę znaczenia. Kluczowy dla niego jest wzór na końcowe wyliczenie zysku.

 

No tak... ale wartość nominalna powiększona o wzrost indeksu wg wzoru to jedno, A ILOŚĆ JEDNOSTEK UCZESTNICTWA to drugie.

Mógłbym się z Panem zgodzić pod warunkiem, że za każdą miesięczną składkę (po odjęciu kosztów, które są stałe) nabędziemy TAKĄ SAMĄ ILOŚĆ JEDNOSTEK UCZESTNICTWA.

W regulaminie napisane jest, że Wartość Jednostki Uczestnicwa Funduszu ustalana jest na DZIEŃ WYCENY. A DZIEŃ WYCENY jest to każdy dzień roboczy. Z tego wynika, że jednostka wyceniana jest KAŻDEGO DNIA i jej cena może być każdego dnia różna. Każdorazowo nabywamy jednostki uczestnictwa za wpłaconą kwotę pomniejszoną o koszty zarządzania za cenę z dnia nabycia.

W przypadku likwidacji rachunku z tytułu dożycia wypłata następuje w nast. sposób:

Cytując za regulaminem "LIBRA III" (kod: 2011_TCLIBIII_v.02):
rozdział 10 punkt 2
"Wysokość Świadczenia ubezpieczeniowego z tytułu dożycia Ubezpieczonego do końca Okresu odpowiedzialności ustalana jest
po umorzeniu na Rachunku Jednostek Uczestnictwa Funduszu. Umorzenie wszystkich Jednostek Uczestnictwa Funduszu następuje
w terminie 25 dni po zakończeniu Okresu odpowiedzialności, według Wartości Jednostki Uczestnictwa Funduszu w Dacie Umorzenia."

gdzie

"ŚWIADCZENIE UBEZPIECZENIOWE – świadczenie pieniężne Ubezpieczyciela wypłacane Ubezpieczonemu lub Uprawnionemu w razie zajścia Zdarzenia ubezpieczeniowego"

a co za tym idzie do wypłaty w przypadku dożycia będzie:
"ilość jedneostek uczestnictwa x wartość jednostki uczestnictwa funduszu w dacie umorzenia" i tyle...

Uważam tak jak Pan, że "kluczowy jest wzór wg którego następuje wypłata świadczenia".

Wobec tego proszę o podanie regulaminu, na który Pan się powołuje i doczytamy wówczas w jaki sposób nastepuje wypłata w przypadku dożycia do końca okresu odpowiedzialności. Czy jest to:
- iloczyn (SUMA WPŁACONYCH SKŁADEK pomniejszona o koszty zarządzania)oraz ilorazu indeksów, które Pan przytoczył,
czy też
- iloraz ilości jednostek uczestnictwa nabytych w trakcie trwania umowy (za pierwszą wpłatę i kolejne składki) oraz ceny jednostki uczestnictwa w dacie likwidacji/wykupu ubezpieczenia
czy też
- jeszcze coś innego...

 

@MK: "Jasne, że o opcjach nie ma nic pisane, a czy musi być? Tak samo w "zwykłych" lokatach strukturyzowanych też nikt nie pisze, jakie opcje i za ile kupuje. Dla klienta istotny jest wzór wyliczenia zysku (powyżej), a już banku sprawa, jak zrobi, by wypłacić. Przecież jak zakładasz zwykły depozyt, zwykłą lokatę, to czy w regulaminie/umowie jest zapisane, co dokładnie dzieje się z pieniędzmi? Nie. Czy jak inwestujesz w fundusz inwestycyjny to czy jest DOKŁADNIE zapisane, co TFI zrobi z kasą? Nie. Na tym to przecież polega."

Tak, tak nigdy nie dowiem się w co i jak inwestowane są konkretnie moje pieniądze, ale ja odnoszę się do zapisów regulaminu, w którym napisane jest, że za wpłacane przeze mnie pieniądze nabywane są jednostki uczestnictwa w konkretnym funduszu inwestycyjnym, o konkretnej strategii. W co i w jaki sposób dany fundusz inwestuje dalej moją kasę to tego nie wiem...

Co do lokaty to rzeczywiście nie wiem w co inwestowane są moje pieniądze, ale w odróżnieniu do jakiegokolwiek funduszu wiem ile mogę oczekiwać na koniec zysku BEZ WZGLĘDU NA TO JAKIE KOSZTY OPERACYJNE I INNE BĘDZIE PONOSIŁ BANK. W funduszu nie mamy wpływu na kształtowanie kosztów (tak jak w banku) ale GENEROWANE PRZEZ ZARZĄDZAJĄCYCH KOSZTY MAJĄ BEZPOŚREDNI WPŁYW NA ZYSK. Ot taka delikatna różnica... :-)

A co z Bankiem, który udzieli mi celowej pożyczki na zakup jednostek w funduszu inwestycyjnym? Czy jest taki w Polsce?

 

@Karol

1. Co do jednostek uczestnictwa to tak jest we wszystkich UFK (np. Warty). Moim zdaniem to jest tak, że jednostki są wyceniane w ten sposób, by na koniec zgadzało się ze wzorem na wyliczanie zysku (czyli wzrost indeksu). W ten sposób prawdą jest zarówno, że na koniec okresu klient otrzyma liczbę swoich jednostek razy wycenę końcową jednostki, jak i to, że klient otrzyma składkę zainwestowaną plus premię wyliczoną jako wzrost indeksu. Tak samo jest np. w przypadku obligacji strukturyzowanych, certyfikatów oraz funduszy luksemburskich - są jakieśtam jednostki uczesnictwa, czy papiery wartościowe (certyfikaty, obligacje) i są one tak wyceniane, by pasowało do wzoru.

Co do banku udzielającego kredytu na zakup jednostek to nie mam pojęcia, musiałbyś pytać banków, a nie mnie;) Nigdy się tym nie interesowałem i nie mam na ten temat wiedzy.

 

Wszystko fajnie brzmi, lecz z takimi (i innymi również) produktami finansowymi jest tak, że jak nie jest zapisane w regulaminie/lub umowie/ to tak na prawdę w przypadku, gdy "nam się wydaje, że tak będzie wyceniane" to prawdopodobieństwo mamy 50% (bo będzie albo nie będzie), a z mojego doświadczenia wiem, że jak nie jest zapisane to w zasadzie w 100% nie będzie :-)

Obserwuję od początku te produkty (PARETO-podobne) i nie znalazłem informacji o 100% ochronie kapitału W PRZYPADKU DOŻYCIA. W każdym natomiast regulaminach zapisane jest, ŻE GWARANTOWANE JEST TO, ŻE PRZEZ CAŁY OKRES TRWANIA UMOWY ZAINWESTOWANY ZOSTANIE CAŁY KAPITAŁ... a to nie to samo :-) Ochrona dotyczy przypadków wypłaty odszkodowania uposażonemu z tytułu śmierci ubezpieczonego.

Ale Panie Marcinie mogę przyjąć zakład:
Zainwestuję w produkt LIBRA (LIBRA "III" (kod: 2011_TCLIBIII_v.02)) lub kolejny aktualny. Wpłacę minimalną kwotę i uwiążę się na 15 lat. Jednak oczekuję od Pana gwarancji w postaci tego co Pan pisał, że w przypadku dożycia wypłata nastąpi wg wzoru dotyczącego ochrony kapitału (nie mniej niż wpłacony kapitał). W przypadku wystąpienia zysku - 50% tego zysku (po opodatkowaniu) należy do Pana. Proste i klarowne zasady. Co Pan na to?

P.S.
A co do banku, który mógłby udzielić mi kredytu celowego na zakup jednostek uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym to pomimo usilnych starań takowego nie znalazłem i nie znam... Banki nie mają oferty na taki cel, gdyż PRODUKTY TE OBARCZONE SĄ BARDZO WYSOKIM RYZYKIEM A ICH ZASTAW JEST CO NAJMNIEJ PROBLEMATYCZNY.

 

Witam,

@Karol Dziękuję za propozycję zakładu, ale z niej nie skorzystam, bo nie mam w tym żadnego interesu. Jedyny mój interes to próba stworzenia ciekawego mateirału, który wyjaśnia zasady działania pewnych produktów i ściągnie mi czytelników na stronę.

Co do gwarancji to tak jak napisałem powyżej - ja to widzę w regulaminie. Tak jak pisałem, w produktach strukturyzowanych występuje dokładnie to samo (z jednej strony wycena jakichś jednostek, a z drugiej wzór na końcowy zysk) i nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, by obróciło się to przeciwko klientowi. Co więcej, w KBC TFI i Fortisie zdarzało się, że wycena była WYŻSZA niż wynikałoby to ze wzoru.

pozdrawiam,