Wnikliwie obserwujemy i komentujemy bieżące wydarzenia. Ale nie sami,
miejsce udostępniamy także zaproszonym przez Structus.pl gościom.
 
Wyświetl wersję do wydruku tej strony. 18.09.2008, 16:18

Nie wiedzą, co piszą?

Chyba przestanę czytać gazety. Coraz częściej mam niestety wrażenie, że tematyką finansową zajmują się ludzie, którzy zupełnie nie mają o niej pojęcia. A może mają pojęcie, ale do sprawy podchodzą lekceważąco?

W zeszłym tygodniu „Puls Biznesu” (nr z 10 września 2008 r.) próbował wyjaśnić swoim czytelnikom, jak można na własną rękę zrobić sobie produkt strukturyzowany. Zamysł szczytny, bo rynek potrzebuje edukacji tak, jak nasz sympatyczny olimpijczyk Tomasz Majewski piwa. Sposób wykonania woła jednak o pomstę do nieba.

Otóż autorzy tekstu „Cztery sposoby na dobrą strukturę" zaproponowali inwestorom niemającym kilku milionów na koncie, by samodzielnie stworzyli sobie produkt strukturyzowany. Problem w tym, że pomylili tworzenie struktury z pojęciem zwykłej, znanej od dawna, dywersyfikacji.

Zaproponowali, by podzielić kapitał na dwie części (podobnie jak jest to w produktach strukturyzowanych). Rzecz w tym, że twierdzą, iż opcje można zastąpić funduszem inwestycyjnym, np. małych i średnich spółek. I już. 88 proc. kapitału idzie na obligacje mające zapewnić 100-proc. gwarancję, a reszta generować będzie zyski.

Rzecz w tym, że istota struktur polega na budowaniu ich z opcji pozwalających na wysokie zarobki dzięki dźwigni finansowej, a zwykły fundusz ma się do tego nijak. W podanym przykładzie założono, że fundusz małych i średnich spółek przez dwa lata wzrośnie o 50 proc. (kto w to wierzy – ręka do góry!), a dzięki temu klient MOŻE zarobić 9,27 proc. w skali roku.

Przede wszystkim w obliczeniach zapomniano o podatku od zysków kapitałowych, więc de facto z funduszu uzyskamy nie 50 proc., ale 41 proc., co przekłada się na ledwie 8,7 proc. zysku z takiej pseudostruktury rocznie. A przecież na rynku nie jest trudno znaleźć lokatę na 8 proc. (6,5 proc. po odliczeniu podatku). Niby 8,7 jest od 6,5 sporo większe, ale jakie są szanse na to, że małe i średnie spółki wzrosną o 50 proc. w dwa lata? Do tego jest spore ryzyko, że wcale nie trafimy na fundusz najlepszy na rynku.

W tym tygodniu „Puls Biznesu” zaatakował znów, a za nim Gazeta.pl. Teza artykułu jest taka, że surowce tracą, więc powiązane z nimi struktury nie dadzą zarobić. Szkoda, że autorowi zabrakło obiektywizmu i nie zauważył, że sporo struktur (jak np. wymieniona w tekście lokata Czarne Złoto Banku Polskiej Spółdzielczości) daje zysk zarówno na wzrostach, jak i na spadkach cen, więc takie wahania są im obojętne.

Wydaje mi się, że znów nastąpiło tu podkręcenie tematu. Owszem, część produktów zakończy się pewnie porażką (czyli minimalnym lub żadnym zyskiem), ale podciąganie tego do tezy, że dotyczy to ogółu rynku struktur, jest moim zdaniem wielką przesadą.


Podziel się na:

Twoim zdaniem

 
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy.
 

O mnie

Marcin Krasoń, analityk Open Finance, redaktor naczelny Structus.pl

Przez kilka lat pracy jako dziennikarz - najpierw "Forbesa", a potem "Manager Magazin" - nauczyłem się spoglądać na finansową rzeczywistość z własnej perspektywy. Często się czepiam, wytykam błędy i wskazuję pułapki, w które mogą wpaść nieświadomi ich klienci. Teraz, dzięki pracy na stanowisku analityka w firmie doradztwa finansowego Open Finance, na bieżąco obserwuję wydarzenia rynkowe i mogę się swoimi spostrzeżeniami dzielić z Czytelnikami Structus.pl.