Wnikliwie obserwujemy i komentujemy bieżące wydarzenia. Ale nie sami,
miejsce udostępniamy także zaproszonym przez Structus.pl gościom.
 
Wyświetl wersję do wydruku tej strony. 18.03.2009, 18:34

Przede wszystkim ochrona kapitału

Structus.pl - bezpieczne inwestowanie

Gdy latem ubiegłego roku na łamach nieistniejącego już „Manager Magazin” sprawdzałem stopy zwrotu struktur, których termin zapadalności minął w ostatnim roku, wyniki nie były zachwycające. Okazało się, że ponad połowa zakończonych inwestycji przyniosła mniej niż 10 proc. zysku rocznie. Wówczas wydawało się to wynikiem co najwyżej przeciętnym.

Spośród 15 produktów, które zakończyły się w styczniu i w lutym tego roku, najlepsza – powiązana z rynkiem chińskim Himalaya Max Driver z Banku Millennium – dała nieco ponad 9 proc., od czego jeszcze trzeba odliczyć podatek od zysków kapitałowych. Czy to mało? Zależy, do czego porównywać.

Kilka lat hossy na giełdach i coroczne dwucyfrowe wzrosty sprawiły, że apetyt na zyski wśród inwestorów niebezpiecznie wzrósł. Aby bronić się przed zesłaniem na margines, niektórzy twórcy produktów strukturyzowanych rozpoczęli próbę pozycjonowania ich jako alternatywę dla funduszy akcji czy zrównoważonych, a reklamy i ulotki nęciły ogromnym potencjałem zysku. Rzeczywistość zweryfikowała te oczekiwania – w styczniu i lutym co piąta struktura dała tylko zwrot zainwestowanego kapitału, a uważana za najlepszą miarę statystyczną w takich przypadkach mediana wyników daje wartość 3 proc. w skali roku (szczegółowe wyniki w tabeli 1).

 

Structus.pl - Stopy zwrotu produktów strukturyzowanych zakończonych w styczniu i w lutym 2009 r.

Z jednej strony to mniej niż z lokaty (w której przecież z góry znamy zysk), ale z drugiej – fundusze notowały w tym okresie (dwa – trzy lata) dwucyfrowe spadki. I tu właśnie dochodzimy do sedna: produkty strukturyzowane to inwestycje z założenia bezpieczne, z gwarancją kapitału, będącą ich główną zaletą. Gdy fundusze zarabiały po 20-30 proc. rocznie nabywcy struktur mogli przeklinać swoje decyzje inwestycyjne, lecz gdy giełdy całego świata poleciały na łeb na szyję, na pewno się z nimi przeprosili, przypominając sobie, że to właśnie o ochronę kapitału w nich chodzi.

Kosztem bezpieczeństwa jest jednak ograniczony potencjał zysku. Często to ograniczenie jest narzucone przez „producenta” struktury, jako maksymalny możliwy zysk z danej inwestycji. Tak jest w przypadku 54 z 95 nowych tegorocznych ofert, do których udało mi się dotrzeć (należy pamiętać, że struktury są nadal materią w dużej mierze sekretną; część subskrypcji jest zamkniętych dla wąskiej grupy klientów i nigdy nie ujrzy światła dziennego). Nie ma problemu, gdy poprzeczka ograniczająca zarobki zawieszona jest wysoko, pojawia się zaś, jeśli jest ona na poziomie najlepszych depozytów bankowych lub jeszcze niżej.

Po odliczeniu (gdzie trzeba) podatku od zysków kapitałowych, średnia arytmetyczna ze wszystkich produktów strukturyzowanych z ograniczonym zyskiem zaoferowanych od początku tego roku oscyluje w okolicach 11-12 procent. Przedział bierze się z tego, że w kilku przypadkach nie znamy jeszcze dokładnego oprocentowania. Jeszcze niższe wyniki dają średnia ucinana (po odrzuceniu wartości poniżej 25. i powyżej 75. centyla) – około 9-10 proc. – i mediana (mniej niż 9 proc.).

Niżej niż lokaty
Najgorzej w zestawieniu obrazującym możliwość maksymalnego zysku KBC Roczna Premia Fundusz Inwestycyjny Zamknięty z oferty KBC TFI. Na tej inwestycji (czas trwania ponad cztery i pół roku), której zysk zależy od zachowania koszyka 30 akcji, można zarobić co najwyżej 28,8 proc., czyli 6,284 proc. rocznie, co po odliczeniu podatku od zysków kapitałowych daje 5,09 procent. Produkt ma jednak gwarantowany zysk w wysokości 9,3 proc. po pierwszy roku, który – mimo niskiego maksymalnego zysku – skusił sporo inwestorów, którzy zainwestowali w niego 21,5 mln złotych.

Część ofert ma maksymalny zysk na poziomie lokat bankowych (więcej informacji w tabeli 2), a jego osiągnięcie jest i tak mało prawdopodobne. Nic więc dziwnego, że zdarza się, iż bankowi nie udaje się zamknąć subskrypcji i produkt ostatecznie nie rusza. Tak było m.in. z lokatami PL indeks Profit Minus 1/09 i PL indeks Profit Plus 1/09 z mBanku (obie oparte na indeksie WIG20) oraz dwoma edycjami lokaty Mocny Złoty BRE Banku, które zakładały umocnienie naszej waluty względem euro, ale udział w tym umocnieniu (partycypacja) oferowały niski.

 

Structus.pl - wybrane produkty strukturyzowane, które pojawiły się w ofercie od początku 2009 r. do 17.03.2009 r.

Kilka ofert, na które zapisy rozpoczęły się w tym roku, ma potencjał znacznie wyższy od przeciętnego, ale i to nie gwarantuje sukcesu sprzedażowego. Szansę na ponadprzeciętne zarobki mieli klienci bankowości prywatnej ING Banku Śląskiego, którzy zdecydowali się na Inwestycyjną Lokatę Terminową WTI, której zysk ograniczono do poziomu 47-55 proc., lecz ostatecznej wartości nigdy nie poznamy, gdyż inwestycja także nie ruszyła.

Warto zwrócić uwagę, że w wielu strukturach z najwyższym maksymalnym zyskiem uzyskiwanie atrakcyjnych stóp zwrotu to swego rodzaju igranie z ogniem, ponieważ osiągnięcie tego poziomu w dowolnym momencie inwestycji oznacza koniec zysków. Mówiąc wprost: inwestor zarabia tylko wówczas, kiedy w czasie trwania inwestycji indeks nie dotknie ani nie przekroczy granicy będącej poziomem maksymalnego zysku.

Zawierucha dosięga każdego
Bez wątpienia przyczyną stosunkowo niskiego potencjału zysków ze struktur są trudne warunki rynkowe. Brak stabilności na rynkach giełdowych oraz walutowych (zmienność kursu EUR/PLN wzrosła z ok. 7 proc. latem 2008 r. do 20 proc. ostatnio) nie sprzyja atrakcyjnym cenom opcji i dlatego przygotowujący oferty stają przed dylematem: mogą zachować wysoki potencjał zysku i zmniejszyć gwarancję kapitału albo obniżyć zyski przy zachowaniu bezpieczeństwa. Prawie wszyscy stawiają dziś na bezpieczeństwo; tegoroczne produkty bez pełnej gwarancji kapitału można policzyć na palcach jednej ręki (np. Certyfikat Express db WIG20 VIII z Deutsche Banku PBC, Szybki Kurs na Zysk Noble Banku, czy Super Światowa Lokata przygotowana przez TUnŻ Europa).

Prawie 60 dostępnych subskrypcji w styczniu i w lutym (oraz już ponad 30 od początku marca) to spory wybór dla tych, którzy chcą zdywersyfikować swój portfel inwestycyjny. Niewątpliwie jako jego składowa struktury sprawdzają się świetnie. Dzięki ochronie kapitału gwarantują bezpieczeństwo, a przy tym – mimo wszystko – dają szansę na jakiś zysk: niższy lub wyższy. Gdy się pominie marketingową otoczkę (która przy strukturach daje wyjątkową okazję do bajerowania klienta), istnieje możliwość trafnej oceny, który produkt rzeczywiście rokuje zarobek, a który służy tylko do wyssania prowizji od klienta. Celny osąd wymaga jednak czasu, a niejednokrotnie także sporej wiedzy, dlatego że niekiedy zasady działania takiej inwestycji są wyjątkowo skomplikowane. Niemniej warto to zrobić, ponieważ pozwoli to potem uniknąć ewentualnego rozczarowania.


Analizy i komentarze Structus.pl stanowią tylko i wyłącznie wyraz osobistych poglądów autorów oraz cytowanych ekspertów, a także nie mają charakteru rekomendacji w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r., Nr 206, poz. 1715). Autorzy i cytowani eksperci nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualne decyzje inwestycyjne Czytelników. Pamiętajcie, że inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem!

Twoim zdaniem

 
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy.
 

O mnie

Marcin Krasoń, analityk Open Finance, redaktor naczelny Structus.pl

Przez kilka lat pracy jako dziennikarz - najpierw "Forbesa", a potem "Manager Magazin" - nauczyłem się spoglądać na finansową rzeczywistość z własnej perspektywy. Często się czepiam, wytykam błędy i wskazuję pułapki, w które mogą wpaść nieświadomi ich klienci. Teraz, dzięki pracy na stanowisku analityka w firmie doradztwa finansowego Open Finance, na bieżąco obserwuję wydarzenia rynkowe i mogę się swoimi spostrzeżeniami dzielić z Czytelnikami Structus.pl.